D1

Po krótkim kręceniu się po okolicy le Poujol-sur-Orb i rozpoznawaniu parkingów na przeciwnym brzegu blisko kampingu położonego kilkaset metrów w górę rzeki powyżej mostu trafiamy na fajne miejsce. Prośba o udostępnienie wody na owym kampingu kończy się wskazaniem drogi do … pobliskiego źródełka : ) Wodopój okazuje się być bardzo popularnym miejscem w którym w wodę zaopatrują się tubylcy bo jest tu kilka zatoczek i zagospodarowana ścieżka do wystającej ze zbocza rury.

Po dwóch dniach przerwy potrzebnej na zregenerowanie się po opłynięciu jeziora Femund dosuszamy w porannym słońcu ostatnie wilgotne rzeczy i za chwilę ruszymy na Trysil. Z jednej strony cieszę się na to pływanie, ale z drugiej cieszę się, że to jest ostatnie pływanie, bo po ostatnich dwóch tygodniach trzeba nieco dłużej niż te dwa dni odpocząć i się zregenerować. … Z rozpoznawania drogi wzdłuż Trysil od Evbruny nic nie wychodzi bo ta leśna droga zdecydowanie okazuje się być płatna.

W domu wymyśliłem sobie by spływ Regą zacząć z jeziora Rusko Górne, jednak z powodu suchego lata stwierdziłem, że warto by najpierw sprawdzić czy na ujściu z niego jest wystarczająco dużo wody by plan ten wprowadzić w życie. Pierwszą taką okazję był (jak się na miejscu okazało) przepust za wsią Rycerzewko.

Pierwotne plany zakładały, że zaczniemy w wiosce o tej samej nazwie co rzeka : ) Plany sobie życie sobie - znaczy można by tam faktycznie zacząć spływ, ale to by oznaczało, że przez kolejnych kilkanaście kilometrów będziemy oglądać jedynie trzciny na brzegach kanału jakim Obra tu płynie. Czyli zmieniamy plany.

Piątek

Obrę mieliśmy okazję "nadgryźć" dwa lata wcześniej na odcinku między Zbąszynkiem a Miedzyrzeczem. We wspomnieniach została całkiem przede wszstkim dość czysta woda i rewelacyjnie przemykające obok nas ławice okoni i płoci na odcinku między Rańskiem a Międzyrzeczem. Po tamtym wypadzie zostało więc postanowienie, by spłynąć ją kiedyś na dużo dłuższym odcinku.

Parę dni wolnego szybka, dzika decyzja i atak! Do Zawichostu mamy na skróty 430km. Po drodze jest Zalew Sulejowski więc i kilkugodzinna przerwa na pływanie po nim.

Nocleg gdzieś w okolicach mostu w Annopolu, trochę z trasy, ale trzeba ukłonić się przed Królową, dziś już nie popłyniemy bo wieczór za pasem. Wisła robi wrażenie, pierwszy raz popłyniemy tak małą łódką po tak dużej wodzie. Noc mija spokojnie w jakimś lesie nad brzegiem Wisły, niebawem tędy przepłyniemy. Dojście do wody kiepskie, błoto. Poczekam z dotknięciem wody jeszcze chwilkę.

Swoją krótką relację ze spływu rzeką Raciążnicą chciałbym zacząć od cytatu Stanisława Jachowicza
"Cudze chwalicie, Swego nie znacie, Sami nie wiecie, Co posiadacie"

Maj

Wiosna w tym roku kazała na siebie długo czekać. Przyroda pomału budzi się do życia, zaś ciepłe promienie słońca wygrzewają zmarzniętą przez długą zimę ziemię. Zbliżająca się majówka była świetną okazją na spłynięcie naszymi łódeczkami rzeką Raciążnicą. Rzeka, nad którą mieszkam prawie 20 lat i nie została jeszcze pokazana jako szlak kajakowy.

Subcategories